Rzekł Miaoxi:
Starożytni, widząc, że coś jest dobre, przyjmowali to, a kiedy popełniali błąd, naprawiali go. Praktykując cnotę chcieli być bez skazy. Niczym tak się nie martwili, j^ nieznajomością własnych słabości. Nic tak bardzo ich nie cieszyło, jak poznawanie swych własnych błędów.
Czy byli tacy dlatego, że nie byli dość mądrzy, czy też dlatego, że ich osąd nie był dość jasny? To mogłoby być napomnieniem dla przyszłych pokoleń, które chciałyby spróbować wywyższać samych siebie, poniżając innych.
Rozwój społeczności, w której żyją ludzie ze wszystkich prowincji, nie jest czymś, co może osiągnąć jedna tylko osoba. Koniecznie trzeba mieć wokół siebie uszy, oczy i myśli swych towarzyszy, aby dobrze zrozumieć, co jest dobre i poznać uczucia swych ludzi.
Jeżeli ktoś opiera się wyłącznie na ludziach z góry, jest wymagający co do pomniejszych zadań, lecz lekce sobie waży społeczność jako całość, nie zna jej mądrych członków, nie zauważa dobrych, nie zmienia tego, co złe, nie podąża za tym, co dobre, folguje swym skłonnościom i uprzedzeniom, to jest to podstawa niedoli. Jak więc można się nie strzec?
Jeśli okaże się, że wśród twoich towarzyszy nie ma ludzi, których warto byłoby się poradzić, powinieneś wtedy brać przykład z mędrców z przeszłości. Nie możesz zrezygnować - „niech połączy się sto rzek i stanie się ocean”.
List do mistrza Bao
Sztuka przywództwa