Rzekł mistrz Bian:
Kiedy Fozhi był opatem w klasztorze Xichan, mnisi bardzo chcieli nosić jednakowe ubrania. Sam Shuian, z natury próżny i spokojny, dbał o swoje ciało z najwyższą prostotą. Wyróżniał się z tłumu, bo wyróżniał go jego wygląd, lecz sam nigdy nie poświęcał mu wiele uwagi.
Fozhi upomniał go: „Jak możesz być takim dziwakiem?” Shuian odparł: „Nie jest tak, że nie chciałbym tego uniformu, chodzi po prostu o to, że jestem biedny i nie mam
środków, aby go uszyć. Gdybym miał pieniądze, z pewnością chciałbym sprawić sobie jeden lub dwa szykowne uniformy, aby nie odróżniać się od innych. Lecz, ponieważ jestem biedny, nic na to nie mogę poradzić”.
Fozhi roześmiał się. Wiedział, że Shuiana do niczego nie można zmusić i sprawa na tym stanęła.
Mądrości z Księżcowej Groty
Archive for the ‘ Niedbały strój ’ Category
Najdłużej był Yuetang przywódcą w klasztorze Czystej Dobroci. Ktoś mu powiedział: „Praktykowałeś tę Drogę przez lata, lecz nigdy nie słyszałem, abyś miał wśród swoich uczniów choć jednego następcę. Czy w związku z tym nie zawiodłeś swojego własnego nauczyciela?”.
Yuetang nie odpowiedział.
Innego dnia osoba ta powtórzyła swoje pytanie, na co Yuetang odparł:
„Czy nie słyszałeś historii o człowieku, który hodował melony? Bardzo lubił melony i podlewał je każdego dnia w południe w środku lata. W rezultacie melony zgniły zanim dojrzały.
Co to oznacza? Nie chodzi o to, że nie był szczery w swoim zamiłowaniu do melonów, tylko o to, że podlewał je o niewłaściwej porze i przez to zniszczył je”.
Kiedyś nauczyciele z różnych miejsc wspierali swoich mnichów, nie bacząc na to, czy powodują nimi zasady Drogi, ani na to, czy ich zamierzenia są dalekosiężne. Chcieli po prostu przyspieszyć bieg swojej kariery. Lecz jeśli przeanalizowałbyś dokładnie ich morale, okazałoby się, że są oni skorumpowani, a ich słowa przeczą ich czynom. To, co według nich jest bezstronne i właściwe, w istocie rzeczy jest stronnicze i szkodliwe.
Czy nie chodzi o niezmierzoną skłonność do czegoś? To jest tak jak z podlewaniem melonów w południe. Obawiam się bardzo, że ci, którzy wiedzą, będą się śmiać, dlatego tego nie robię.
Annały Góry Zachodniej
Rzekł Yuetang:
W dawnych czasach, Baizhang, mistrz Wielkiej Mądrości, przyparty do muru hardością i lenistwem mnichów, stworzył specjalne zasady i wskazówki, aby temu przeciwdziałać. Zgodnie z umiejętnościami i potencjałem mnichów, wyznaczył każdemu z nich zakres obowiązków.
Przywódca mieszkał w izbie o powierzchni trzydziestu metrów kwadratowych, a uczniowie i przywódcy grup we wspólnym pomieszczeniu, rozmieszczeni w ścisłym porządku. Społeczność była rządzona na wzór rządu cywilnego: przywódcy grup przytaczali najważniejsze punkty nauk, ich podwładni zajmowali się szczegółami, i w ten sposób jedni i drudzy rozumieli się wzajemnie, byli jak ciało i jego ręce, jak ręka i jej palce - jedno następowało po drugim.
Tak więc ci z naszych przodków, którzy zachowywali tę tradycję, czerpali z niej wsparcie i pracowali nad wypełnianiem jej zasad, mogli to robić, ponieważ nie zaniknął wpływ mędrców z dawnych lat.
Dziś społeczności Chan zmieniają się i upadają. Uczniowie cenią talent, a umniejszają znaczenie praktykowania go, gonią za tym, co ulotne i okazałe, a lekceważą to, co proste i prawdziwe. Każdego dnia i każdego miesiąca poddają się temu dekadenckiemu trendowi.
Zaczyna się to beztroskim podejściem do spraw, lecz po dłuższym czasie takiego folgowania sobie, ludzie zaczynają traktować je jako rzecz naturalną i nie uważają, że jest to niewłaściwe lub sprzeczne z zasadami.
Teraz przywódcy boją się swych podwładnych, a ci bacznie śledzą poczynania swego przełożonego. Kiedy jest odprężony, płaszczą się i przymilają, lecz kiedy dostrzegą szansę zniszczenia go, zaczynają działać zdradziecko. Zwycięzcy
uważani są za mądrych, a przegrani za głupich. Co zrobił jeden, inni będą naśladować; co mówi dół, będzie powtórzone u góry; czyny raz zaczęte, będą kontynuowane.
Jeśli nauczyciele o wielkiej mądrości nie skumulują potęgi woli i nie zaczną stuletniego, efektywnego trudu, tej dekadencji i stagnacji nie będzie można naprawić.
List do mistrza Shuna
Od samej młodości Shuian był człowiekiem niezwykłym, człowiekiem o wielkiej determinacji. Cenił charakter i integralność, nie postępował w sposób nieprzemyślany, nie gonił za małoduszną krytyką. Miał szeroki umysł i otwarte serce. Wprowadzał zasady w czyn. Nawet kiedy spadało na niego niepowodzenie i niedole, nie pozwalał, aby ktokolwiek widział, że jest przygnębiony.
Shuian był opatem w ośmiu publicznych klasztorach i czterech miastach. Gdziekolwiek przebywał, trudził się i pracował nad umocnieniem praktykowania Drogi w sercach uczniów.
W roku 1178 odszedł z klasztoru o nazwie Czysta Dobroć nad Jeziorem Zachodnim. Napisał:
Sześć lat zraszania i zamiatania świątyń w stolicy imperium; dachówki i żwir zamienione na niebiańskie komnaty. Dziś paląc jest ukończony, a ja wracam; czysty wiatr powiewa wokół mojego kostura.
Wysoko i nisko urodzeni starali się skłonić go do pozostania, lecz on tego nie chciał. Na niewielkiej łodzi pożeglo-wał do klasztoru Niebiańskiej Jasności w prefekturze Rozległa Woda. Niedługo potem zachorował, opuścił zgromadzenie i zapowiedział swój koniec.
Biografia
Shuian poradził uczniowi, który miał przemawiać we dworze:
Aby twoje słowa poruszyły ludzi, musisz być wiarygodny i stanowczy. Jeśli twoje słowa nie będą wiarygodne i konkretne, nie wzbudzą u słuchaczy wielkiej reakcji. Kto wówczas wziąłby je do serca?
W dawnych czasach, nasz duchowy przodek Baiyun, wysyłając swego ucznia Wuzu, naszego duchowego pradziada, na spotkanie, na którym ten miał nauczać, pouczył go pieczołowicie tymi słowy: „Droga Chan upada i jest w niebezpieczeństwie jak spiętrzona sterta jajek. Nie daj się ponieść swoim skłonnościom i nieodpowiedzialności, które niepotrzebnie zabijają czas i niszczą cnotę. Powinieneś być wyrozumiały, a twój umysł powinien być otwarty. Powinieneś podejmować odpowiednie kroki. Pomagaj ludziom mając na uwadze całą społeczność. Podkreślaj prawdę, aby w ten sposób spłacić twój dług wobec oświeconych i duchowych praojców.”
Kogóż nie poruszyłyby takie słowa?
Niedawno wezwano cię, abyś przemawiał przed dworem cesarskim. Dobrze to wróży nauczaniu. Musisz być pokorny, aby uczcić Drogę. Nie pozwól się poniżyć przez swą dumę.
Od najdawniejszych czasów mędrcy byli skromni i subtelni, pełni szacunku dla innych i rozważni. Zawsze zachowywali cnoty i nie uważali, aby władza czy stanowisko były
czymś wielkim. W ten sposób byli zdolni oczyścić się, a ich sława rozbrzmiewała pięknie przez dziesięć tysięcy pokoleń. Nie sądzę, abym jeszcze długo żył. Nie spotkamy się już więcej. To jest powód tego nagłego pouczenia.
List do Touzi
Rzekł Shuian:
Ostatnio wielu społeczeństwom przewodzą ludzie, którzy nastawieni są na kontrolowanie swoich uczniów, podczas gdy ci służą im, mając na względzie swe ukryte motywy: przyszłe wpływy, władzę i korzyści. Jest to handel wymienny pomiędzy przywódcami a ich uczniami, a wszyscy oszukują się wzajemnie. Jak zatem może kwitnąć edukacja, a społeczności rozwijać się?
List
Rzekł Shuian:
Kiedy wielcy ludzie starożytności byli przywódcami społeczności, razem ze swoimi uczniami podążali Drogą, nigdy, ani na chwilę, nie ulegając opieszałości i swoim skłonnościom. W dawnych czasach wielki mistrz Fenyang ubolewał nad tym, jak bardzo upośledzony jest ten wiek
134
naśladownictwa, oraz nad tym, jak trudno jest nauczać. Lecz iego wyróżniający się uczeń, Ciming rzekł: „To bardzo proste - problem w tym, że nauczający mistrzowie nie potrafią kierować ludźmi właściwie. To wszystko”.
„Starożytni byli czyści i prawi” - odrzekł Fenyang -,lecz swój cel osiągali dopiero po dwudziestu lub trzydziestu latach”.
„Nie są to słowa pełnego mądrości filozofa” - odparł Ciming. - „Dla kogoś, kto prawidłowo podąża Ścieżką, jest to sprawa tysiąca dni wysiłku.”
Niektórzy nie dali temu wiary, twierdząc że Ciming mówi nonsensy.
Okolica, w której to się działo była wyjątkowo zimna, tak więc Fenyang zakończył to wieczorne spotkanie. Pewien mnich, który przybył zza granicy, rzekł wtedy do Fenyanga (inna wersja tej historii mówi, że to hinduski mnich powiedział te słowa do uśpionego mistrza): „W tym spotkaniu uczestniczyło sześciu wielkich bohaterów. Dlaczego nie nauczasz?”
Zanim minęły trzy lata, z grupy Fenyanga osiągnęło oświecenie dokładnie sześć osób.
Annały Zachodniego Jeziora
Rzekł Shuian:
Kiedy Yuetang był przywódcą społeczności, zawsze utożsamiał praktykowanie Drogi z własną odpowiedzialnością. Nie wysyłał do ludzi jałmużników, nie odwiedzał wielmożów. Klasztor żywił się tym, co wyrosło na polach do niego należących. Nie pozwalał, aby mnisi modlili się w zamian za jałmużnę.
Ktoś powiedział: „Budda nauczał, aby poszukujący brali swe miski i żywili się tym, co wyproszą u ludzi - jak możesz więc powstrzymywać ich od tego?”
Yuetang odparł: „Można tak było robić za czasów Buddy, lecz obawiam się, że gdybyśmy praktykowali to dziś, znaleźliby się tacy, którzy zasmakowaliby w tych zyskach tak, że w końcu sprzedaliby samych siebie”.
Dlatego sądzę, że sposób, w jaki Yuetang zdusił to zagrożenie w zarodku, był genialnie prosty i jasny. Jego przenikliwe słowa wciąż brzmią w moich uszach. Kiedy przez ich pryzmat patrzę na dzisiejsze czasy, zastanawiam się, czyż nie jest tak, że ludzie sprzedają już znacznie więcej niż tylko samych siebie.
Kazania
Mistrz Bian rzekł:
Najważniejsze jest oczyszczenie siebie w postępowaniu ze społecznością, najwyższa szczerość i prawość w rozwiązywaniu spraw; nie należy też zaprzątać umysłu wyborem pomiędzy zyskiem a stratą.
Wszystko to zależy wyłącznie od jednostki, dlatego koniecznie należy ku temu dążyć. A jeśli chodzi o sprawę odniesienia sukcesu lub klęski, nawet mędrcy z dawnych lat nie mogli być tego pewni - a cóż dopiero my.
Mądrości z Księżycowej Groty
Mistrz Bian rzekł do Hunronga:
Posągi smoków nie sprowadzą deszczu; jak można malowanym wizerunkiem ciastka zaspokoić głód? Mnisi, którzy nie posiedli prawdziwej cnoty, lecz na użytek innych polegają na kwiecistym sprycie wymowy, są jak jaskrawo malowane, nieszczelne łodzie - wyglądają pięknie, jeśli wstawisz do nich manekiny i postawisz je na suchym lądzie. Lecz, kiedy wypłyną na rzeki i jeziora, poddadzą się falom i wiatrom, czyż nie znajdą się w niebezpieczeństwie?
Mądrości z Księżycowej Groty
Przywódca zgromadzenia, Bian, został przywódcą i nauczycielem społeczności w pewnym klasztorze na świętej górze Lu. Zawsze nosił na nogach sandały zrobione z trawy, a w ręku bambusowy kij. Kiedy poszedł do innego klasztoru, jego przeor, mnich imieniem Hunrong, napomniał go, mówiąc: „Nauczyciel jest wzorem i przewodnikiem innych. Wyglądając w ten sposób, nie unikniesz lekceważenia innych”. Bian roześmiał się i odparł: „Mówi się, że jedną z przyjemności życia jest robienie tego, co nam sprawia przyjemność. W takim razie, jaka jest w tym moja wina?” Wziął pędzelek, napisał coś i wyszedł. A oto, co napisał:
Nie mów, że jestem w nędzy; Ciało może być w nędzy, ale nie Droga. Te sandały z trawy są mocne jak tygrysy, Ten kij jest żywy niczym smok. Kiedym spragniony, piję wodę Chan, Kiedym głodny, jem kłujące łupiny kasztanów. Ludzie o głowach z brązu i żelaznych czołach żyją na mojej górze.
Przeczytawszy to, opat zawstydził się.
Mądrości z Księżycowej Groty
Rzekł mistrz Fozhi:
Rączy rumak biegnie szybko, lecz nie śmie puścić się galopem z obawy przed wędzidłem i kantarem. Jeśli ludzie mali, którzy z natury są uparci i zapalczywi, nie folgują swoim uczuciom, robią to z obawy przed prawem i karą. Kiedy człowiek nie przywiązuje się do przedmiotów, to świadczy to o potędze jego świadomości.
Uczniowie, którzy nie posiedli świadomości i krytycyzmu, są jak rącze konie bez wędzidła i kantara, jak mali ludzie nie ograniczani prawem. Czym mogą powstrzymać chciwość i pożądanie, czym zdusić błądzące myśli?
Wskazówki dla laika
Rzekł Shuian:
W dawnych czasach, kiedy podróżowałem w poszukiwaniu Drogi, na pewnym wieczornym spotkaniu poznałem Gaoana. Powiedział: „Droga ostateczna, to bezpośredni skrót nie znany ludzkim odczuciom. Musisz przede wszystkim mieć szczere serce i otwarty umysł. Nie bądź sługą przepychu i stronniczości. Przepych bliski jest oszustwu, a kiedy jesteś stronniczy, twojej osobowości brak równowagi - nie jest to dobry sposób na podążanie Drogą”.
Zastanowiłem się nad tymi słowami i ich celowością, a w końcu postanowiłem wprowadzić je w życie. Właśnie wtedy, kiedy po raz pierwszy spotkałem mistrza Fozhi, który miał później zostać moim nauczycielem, mój umysł pierwszy raz otworzył się dzięki wielkiemu wglądowi w siebie. Dopiero wtedy mogłem stawić czoła pragnieniom pielgrzymki mojego życia.
List do Yuetanga
Rzekł mistrz Shuian:
Księga Zmian mówi: „Człowiek doskonały myśli naprzód o kłopotach i zapobiega im”. Tak więc, ludzie z dawnych lat rozmyślali nad wielkim problemem narodzin i śmierci, i zapobiegali mu z pomocą Drogi, aż w końcu Droga stała się wielka i przekazywano ją przez długie pokolenia.
W dzisiejszych czasach ludzie sądzą, że podążanie Drogą zabiera zbyt wiele czasu i nie rozwiązuje naglących, materialnych potrzeb. Dlatego prześcigają się w nawykach bezsensownej ekstrawagancji, dokładnie wszystko kalkulują, mają na oku wszystko, na co padnie ich wzrok, a w sercach - oportunizm.
Dlatego nikt nie jest w stanie być przewodnikiem innych przez cały długi rok, a tym bardziej w sprawach życia i śmierci. Dlatego właśnie uczniowie są gorsi z dnia na dzień, społeczności degenerują się z dnia na dzień, ich jednoczące zasady upadają z dnia na dzień, póki nie dosięgną stanu skrajnego, z którego nie ma już wyjścia. Musimy być tego świadomi.
Prawdziwe Zapiski z Bliźniaczych Lasów
Fozhi rzekł do Shuiana:
Jeśli porównamy przywództwo do ciała, to ma ono cztery kończyny: oświecenie i cnotę, mowę i czyny, ludzkość i sprawiedliwość oraz etykietę i prawo. Oświecenie i cnota są korzeniami nauczania; ludzkość i sprawiedliwość są gałęziami nauczania. Nie można stać prosto nie posiadając korzenia; bez gałęzi nie można być kompletnym.
Starożytni mędrcy wiedzieli, że uczniowie nie potrafili rządzić sobą, więc założyli dla nich społeczności, aby ich ustatkować, oraz ustanowili przywództwo, aby byli prawidłowo kierowani. Dlatego społeczność nie jest zaszczytem dla przywódcy, a wielość potrzeb życia codziennego - nie dla uczniów. Wszystko to jest dla Drogi oświecenia.
Tak więc, dobry przywódca powinien przede wszystkim czcić oświecenie i cnotę oraz być ostrożnym w mowie i czynach. Aby być uczniem, należy myśleć przede wszystkim o tym, co dobre i prawe, oraz zachowywać etykietę i prawo. Dlatego przywództwo nie może istnieć bez uczniów, a uczniowie nie mogą rozwijać się bez przywództwa. Przywódcy i uczniowie są jak ciało i jego członki, jak głowa i stopy. Kiedy to, co małe i to, co wielkie współistnieją, dzieje się tak, bo pomagają sobie wzajemnie.
Powiedziano: „Uczniowie są podporą społeczności. W społecznościach żyje cnota”. Jeśli w przywództwie nie ma cnoty, społeczność znajduje się na krawędzi przepaści.
Zapiski Prawdy